To stretch or not to stretch?

To Stretch or not to Stretch?


Ostatnie kilka miesięcy spędziłem próbując zrozumieć proces potocznie znany jako “rozciąganie”. Kilka książek, warsztatów ze specjalistami od baletu, gimnastyki, stretchingu, mobilności, fizjoterapeutami, masażystami, lekarzami później i mam wrażenie że w miarę ogarniam już ten proces.

Tak naprawdę to wypadałoby się najpierw zastanowić DLACZEGO MAMY NAPIĘTE/SZTYWNE MIĘŚNIE?

“Mięśnie mamy napięte przede wszystkim do wykonywania podstawowych czynności i utrzymania prawidłowej postawy! Postawy charakteryzującej się symetrią i wyrównaniem posturalnym we wszystkich płaszczyznach…”

No więc mięśnie nie napięły się nam na złość żebyśmy nie mogli zrobić szpagatu na insta. Nasze ciało jest bardzo ekonomiczne i dostosowuje się do tego co robimy na co dzień. Rozluźnia, wzmacnia i usztywnia się tak by jak najłatwiej wykonywać to co robimy najczęściej. Niezależnie czy to siedzenie na krześle czy taniec na scenie.

Jeśli więc twoje podstawowe czynności ruchowe są bardzo ograniczone. Np. ręce jedynie wiszą Ci po bokach a ponad głowę sięgasz raz do roku na święta, gdy musisz zawiesić bombki na choinkę to ciężko wymagać od organizmu żeby przeznaczył środki do tego żeby za rok ten ruch okazał się łatwiejszy.

Jeśli pewnych ruchów nie będziemy wykonywać regularnie, to mięśnie będą w tych ruchach słabe. Tkanki powięziowe mogą być posklejane, zastane, nienawodnione bądź zniszczone. Zamiast więc stosować specjalistyczne techniki, często wystarczy regularna praca w tym zakresie, która poprawi nam ślizg tkanek i nabuduje mięśnie.

A o co chodzi z prawidłową postawą we wszystkich płaszczyznach?

Na nasze ciało przez 24 godziny dziennie 7 dni w tygodniu działa siła grawitacji (chyba że ktoś skacze ze spadochronem lub jest astronautą). Nasze ciało korzystając z podporu ustawia się najoptymalniej jak tylko potrafi względem grawitacji. Jeśli to najoptymalniej jak tylko potrafi nie jest zbyt optymalne to nasze ciało musi się usztywnić/wzmocnić w różnych miejscach żeby wytrzymywać tą relację na co dzień.

Jeśli przez 7 dni w tygodniu ciężar ciała mam na przedniej części stopy a mięśnie łydki permanentnie są napięte bo np. chodzę w butach z obcasem to pójście dwa razy w tygodniu nawet na dobry stretching może nic nie dać.

Tak samo jeśli cały czas noszę torbę na prawym barku. Lewa część ciała spina się żeby prawy bark nie poleciał do dołu. Prawa napina się na tyle ile musi żeby zrównoważyć to napięcie. Po dłuższym czasie okazuje się że moja lewa strona jest silniejsza i jest napięta w skurczeniu a prawa jest napięta w wydłużeniu i mamy dysbalans. (prawy bark leci do góry) I znowu pójście na stretching gdzie rozciągam się symetrycznie może nic nie dać.

Jednym z rozwiązań będzie stanięcie przed lustrem, spojrzenie na siebie i przeanalizowanie napięć w swojej sylwetce. Szczególnie tych na co dzień i stworzenie planu wyrównania napięć. (Jeśli nie czujemy się kompetentni to zróbmy to pod okiem specjalisty). Może się okazać że zmiana rozkładania ciężaru na stopach podczas stania i rozluźnienie łydki da dużo więcej w skłonie w przód niż 2 lata “rozciągania”. Tak samo jak wzmocnienie słabszej strony żeby wyrównać napicie (w sytuacji z torebką). Rozluźnianie mocniejszej strony na jodze nie spowoduje wzmocnienia słabszej i przyniesie pewnie tylko tymczasowy efekt.

Na czym więc powinien według mnie polegać dobry trening rozciągania?
  • Dla osób które nie ruszają się na co dzień, na wszechstronnym ruchu szczególnie w pełnym zakresie, który rozrusza ich ciało.
  • Dla osób z asymetriami (99% populacji) na znalezieniu słabych ogniw i pracy mającej na celu wyrównanie asymetrii.
  • Dla osób które ruszają się regularnie i mają poprawną sylwetkę, na zrobieniu poprawnego treningu specjalistycznego pod elementy (pasywne/aktywne/dynamiczne) które chcą osiągnąć.

Jeśli nadal chcesz poznać techniki sprzyjające zwiększaniu zakresów i dowiedzieć się jaki sposób rozciągania jest dla Ciebie to zapraszam do zapoznania się z http://www.michalmaciaszek.pl/jaki-pracowac-nad-zwiekszeniem-zakresow/