Joga – zalety

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie siedzą i w budynku Joga i jej zalety!

Moje życie nie ogranicza się do dążeniu do oświecenia a i tak wyciągnąłem z praktyki jogi wiele dla siebie.

📖 Używając słowa “Joga” mam na myśli jeden z 6 systemów filozoficznych Indii, a nie tylko zajęcia fitness bazujące na asanach (jogowych pozycjach).

💪 Praktyka fizyczna oryginalnie miała jedynie “utrzymać ciało w zdrowiu, sile i zgodzie z naturą” oraz otworzyć biodra i wyprostować kręgosłup, by utrzymać podczas medytacji najlepszy przepływ energii w ciele. Traktując więc Jogę z perspektywy zajęć fitness i czepianie się, że nie buduje siły na maksymalnych zakresach, nie jest optymalna do zrobienia szpagatu, leczenia kręgosłupa czy nawet żeby schudnąć i ładnie wyglądać w leginsach nie ma żadnego sensu, gdyż nie do tego została w oryginale zaprojektowana. W jodze chodzi o oświecenie/wyzwolenie duchowe (moksa) lub ładniej – joga oznacza “ujawnienie lub przypomnienie sobie, jaka jest nasza prawdziwa, oryginalna natura.”

Jeśli nie czytałeś/łaś pierwszego artykułu wyjaśniającego co rozumiem przez słowo “joga” to polecam odwiedzić: https://www.facebook.com/MichalMaciaszek/posts/2565401663587590?__tn__=K-R

Moje życie nie polega jednak tylko na dążeniu do oświecenia a i tak wyciągnąłem z praktyki jogi wiele dla siebie.

Co mi się w jodze podoba tzw PROS :

🕺 Zrozumiałem że w Asanach zupełnie nie chodzi o to żeby odtworzyć równie ładnie to co robi nauczyciel, powiedzieć “umiem” i przejść do kolejnej, bardziej zaawansowanej pozycji. Tyle dzieje się w środku podczas tego “bezruchu”, że zupełnie zmieniło to moje podejście do tej sztuki.
🤸‍♂️ Aktywne pozycje statyczne. Joga jest mistrzem statycznych pozycji. W mojej praktyce rzadko trwam w bezruchu dłużej niż kilka sekund a okazuje się, że pozostając w nim dłużej, można się bardzo wiele dowiedzieć! Nauka stabilizacji ciała w aktywnych pozycjach była dla mnie olbrzymim odkryciem. Wreszcie poczułem jak wiele kluczowych detali nie dostrzegam przechodząc z ruchu do ruchu.
🤸‍♀️ Pasywne pozycje statyczne. Nauka relaksacji w pozycjach pasywnych była równie wielkim odkryciem. Umiem rozluźnić coś jak się na tym skupię, ale jak zmniejszyć napięcie i fizyczne i psychiczne za pomocą różnych technik i zostać na tyle długo w niekomfortowej pozycji by stała się przyjemna … magia!

😤 Praktyka oddechu czyli Pranajama (w Jodze mówi się że umysł kontroluje się za pomocą oddechu z czym ostatnio eksperymentuję podczas medytacji i bardzo się z tym zgadzam) Każdy z nas umie oddychać, co nie zmienia faktu że większość z nas robi to tak jak żyje, zupełnie nieświadomie. Oddech to nie tylko wprowadzenie powietrza do płuc, to praca z ciśnieniem wewnątrz naszego ciała. W branży fitness o oddechu już coś tam się słyszy, choć nadal jest to marginalizowane. Otarłem się o kilka systemów oddechowych, jednak wszystkie one w porównaniu do pranajamy są bardzo ubogie. W jodze mówi się, że asan można uczyć się na własną rękę, ale pranajama a szczególnie praca na bezdechu jest na tyle niebezpieczna że powinno się jej uczyć jedynie pod okiem nauczyciela (co jest w sporej kontrze do np. Metody Wim’a Hofa.)

🔒 “Bandy” czyli zamknięcia ujścia energii. Mamy 3, jeden znajduje się w okolicy dna miednicy, drugi to brzuch a trzeci to gardło. Odpowiadają za “zamknięcie energii” w ciele i jeśli chodzi o pierwsze dwie to bardzo przypominają “stabilizację centrum” a o trzeciej na zachodzie jeszcze nie słyszałem. Stabilizacja centrum to jednak nie wszystko co oferują, bardziej chodzi w nich o pracę z ciśnieniem i zatrzymanie go w konkretnym miejscu.

🎶 Praca z głosem/wibracją. Podczas praktyki jogi pracuje się z głosem czy to podczas “śpiewania” Om czy podczas mantrowania (modlitw). Coś co jest całkowicie zapomniane w zachodnim świecie fitnessu. Nauka wydobywania z siebie dźwięków o różnych częstotliwościach w połączeniu z pracą z oddechem to kawał rzeczywistości, który warto włączyć do swojej praktyki, jeśli interesuje nas poznanie swojej fizyczności.

🥗 Dieta. W skrócie joga wspiera wegetarianizm. Nie jest to jednak takie proste i są różne typy ciał, które różnie jedzą. Co ciekawe w Ayurwedzie określa się człowieka przez pryzmat jakich cech ma za dużo i nad którymi powinien pracować żeby uzyskać balans. (W przeciwieństwie np. do enneagramu, który mówi że taki masz typ i dostosuj rzeczywistość pod niego).

📜 Etyka. Bardzo popularne jest przeświadczenie “że cel uświęca środki”. Czasem warto się jednak zastanowić jakim jestem człowiekiem? Jakie mam motywacje biorąc się za coś? Czy to co robię robię dla dobra siebie i innych czy może będę nienawidził świata przez to co robię?
Jeśli w życiu krzywdzimy innych dla przyjemności, kradniemy, kłamiemy, ulegamy żądzom i gromadzimy na potęgę rzeczy których nie potrzebujemy, to niezależnie od tego jak to wygląda na zewnątrz, może okazać się popsute u podstawy i zaprowadzić nas i innych w miejsce w którym nie chcecie się znaleźć.

🌗 Nawyki, czyli “ciężka praca jest ważniejsza niż talent”. Wielu ludzi chce się czegoś nauczyć czy to stania na rękach czy programowania a brakuje im dyscypliny, umiejętności społecznych (wygląd, mowa, wiedza), obiektywnej wizji sytuacji i siebie, optymizmu, otwartości na zmiany i znajomości podstaw działania świata.

🤓 Koncentracja. Wielu ludzi nie potrafią skupić się na jednej rzeczy na dłużej niż kilka sekund. Rozprasza ich otoczenie, zalewa potok myśli, dekoncentrują bodźce fizyczne (ból) lub emocje, wspomnienia, fantazje. Część znajduje drogę na skróty w postaci kawy lub szukania zajęć czy sytuacji powodujących tak duży stres, że z samego strachu przed konsekwencjami ciało zalewa tyle hormonów, że wszystkie rozpraszacze przestają mieć znaczenie i człowiek bierze się za robotę, po czym pada. Niektórzy próbują utrzymać taki stan latami, przyzwyczajenie że tak ta rzeczywistość wygląda. Nie jest to sposób na zrównoważony rozwój, szczególnie że będąc na ciągłym haju/stresie/napięciu przestajemy czuć wszystko co subtelne.

🧘‍♀️ Medytacja. Praktyka bycia i obserwowania wrażeń, które do nas dochodzą lub dzieją się w nas. Jeśli miałbym dać komuś jedną radę w życiu to byłoby właśnie: poznaj siebie. Żeby cokolwiek poznać, muszę najpierw ograniczyć szumy, czyli skoncentrować się i utrzymać ten stan. Nie oznacza to jednak myślenia o czymś, tylko obserwowanie czegoś i pozwolenie wrażeniom “wpływać” w nas. Zakładając że umiemy to skupienie rozszerzyć na całą rzeczywistość w tym na nas samych w taki sposób, że nie wymaga od nas wysiłku to mamy medytację. Po co nam to? Myślenie, planowanie i ćwiczenie to funkcje układu współczulnego, który jest generatorem stresu.
Jeśli nie umiemy go zrównoważyć układem przywspółczulnym odpowiadającym za relaksację, regenerację, trawienie etc. to jest spora szansa że w naszym życiu zaczną się problemy ze snem, układem pokarmowym, odpornościowym etc. których notabene mamy w “cywilizowanym” świecie wysyp. Wmawiamy sobie że odpoczniemy przed telewizorem, albo snując plany czy fantazje a tak niestety to nie działa.
Między odebraniem sygnału przez nasze zmysły, przesłaniem go, przetworzeniem, wypracowaniem odpowiedzi, odesłaniem jej i reakcją naszego ciała zachodzi czas (powiedzmy że 0.4s). Żebyśmy mogli działać na bieżąco, to co mamy przed oczyma w danej chwili, to nie rzeczywistość tylko obraz tego co nasz umysł przewiduje (na podstawie pamięci i bieżących sygnałów), że będzie rzeczywistością. Często, szczególnie w stresie reagujemy na wizje swojego umysłu o rzeczywistości a nie na rzeczywistość i tworząc kolejne wizje, bazujące na wizjach podkręcone wspomnieniami i po chwili wpadam w pełną napięcia i chaosu pętlę.
Myślenie abstrakcyjne i fantazjowanie jest super, jednak brak umiejętności “zobaczenia rzeczywistości taką jaka ona jest” to dla mnie zgodnie z jogą “lekceważenie dzieła stworzenia” 😜

🙏 Oddanie/wiara. Wiara, że jest się częścią niepojętej całości, dodaje pokory i dystansu. Jednak dopiero oddanie się w służbę Bogu/Sile wyższej/Naturze i wzięcie na siebie obowiązku transformacji rzeczywistości w jej/jego imię daje człowiekowi moc sprawczą. Żeby w pełni mu/jej służyć muszę jednak poznać w pełni siebie, żeby moje działanie nie było stronnicze i rzeczywistość, żeby stała się sojusznikiem tej transformacji, a nie wrogiem bądź ofiarą. Wiele w naszej kulturze mówimy o osiągających sukces wizjonerach, ludziach z misją, którzy zmieniają rzeczywistość (czasem też o “odrealnionych” ludzi z misją 😜). Wiara i oddanie poparte świadomością siebie oraz wiedzą i miłością do rzeczywistości może stworzyć kolejnych. Może jedną z takich osób będzie ktoś kto to czyta?

🤷🏼‍♂️ To czy ktoś zrobi szpagat i ustabilizujesz centrum robiąc jogę naprawdę nie ma znaczenia. To czy pozna naturę rzeczywistości i wyzwoli się z kręgu samsary/dozna oświecenia ma. Mi personalnie studiowanie Jogi otworzyło oczy na wiele spraw związanych z życiem czy praktyką/treningiem, podejściem do wiary, oddechu, etyki i wielu innych tematów. Gorąco polecam wyrobić sobie własną opinię i zgłębić temat jeśli macie chwilę wolnego czasu.

Dajcie znać czy zgadzacie z zaletami jogi które wypisałem? Może jakieś przeoczyłem, które dla Was wydają się warte wspomnienia?

 

Joga – co to właściwie jest?

Obraz może zawierać: 2 osoby, buty i w budynku🧘‍♂️🤸🏼‍♀️Ostatnie 2 miesiące spędziłem w Indiach próbując zagłębić jeden z 6 ortodoksyjnych systemów filozoficznych Indii, czyli jogę

🤓 Dowiedziałem się że oryginalnie w jodze praktyka fizyczna miała jedynie “utrzymać ciało w zdrowiu, sile i zgodzie z naturą”.

Lub że dopiero w 20 wieku połączono Hatha jogę z gimnastyką, usuwając większość aspektów duchowych, żeby stworzyć coś bardziej dostępnego dla zachodniego świata

… ale zacznijmy od początku 

🌍 Wychodzę z założenia, że ludzie na całym świecie od dawien dawna mieli podobne ciała i podobne problemy. Staram się traktować nauki dalekiego wschodu, Indii, Europy czy skądkolwiek inąd, jako sposoby opisania tych samych zjawisk z innej perspektywy. Szukam podobieństw, różnic i rzeczy oryginalnych dla danej tradycjach. Celem jest stworzenia jednego uniwersalnego systemu pracy z istotą ludzką i tym co w życiu napotyka, bazującego na całej wiedzy ludzkości a nie tylko wybranych fragmentach.

🤸🏼‍♂️Obracam się wokół zajęć z jogi od ostatnich 8 lat. Zacząłem gdy bez celu w życiu szwendałem się po świecie a moje ciało przestało funkcjonować tak jak 10 lat wcześniej. Joga wydawała się alternatywą dla kogoś po 30ce kto twardo odmawia zalegania na kanapie. Podróżując po Azji chodziłem na różne zajęcia, uczyłem się z aplikacji czy z youtube’a. Po powrocie do kraju zaczął się romans z ashtangą, który skończył się po 3 miesiącach bólem pleców (nie, nie winię za to ashtangi tylko bezrefleksyjnego sposób w jaki ją wykonywałem). Potem siedziałem w AcroYodze borykając się z problemami z kolanem, szyją i dołem pleców by po 4 latach poszukiwań znaleźć ludzi, którzy pomogli mi poskładać się do kupy (nie, nie byli to jogini tylko fizjoterapeuci). Wreszcie mogłem wrócić do pełnej dowolności w wyborze treningów zamiast szukać czegoś z “joga” w nazwie. Od tego momentu skupiłem się na rozwoju w movement’cie, który jest bardziej kredo czy filozofia ruchu niż dyscypliną i w teorii daje pełną swobodę w wyborze tematów, które chce się rozwijać. Joga zawsze gdzieś tam była i ciągle miałem wrażenie że pod tą nazwą kryje się sporo więcej niż zdaję sobie z tego sprawę.

🇮🇳 W związku z czym ostatni miesiąc spędziłem w Indiach zgłębiając jeden z 6 ortodoksyjnych systemów filozoficznych Indii, czyli jogę. Dzielę pracę z człowiekiem na 3 etapy : myślenie, jedzenie i ruch (nie są to rozdzielne twory, każdy z nich to tylko druga strona tej samej monety). Najlepiej znam się na pracy z ruchem, więc i do niej przywiążę największą uwagę.

🧘🏼‍♀️ Po pierwsze w jodze zupełnie nie chodzi o Asany (czyli statyczne pozycje wykonywane na macie z którymi kojarzymy jogę na zachodzie). W jodze chodzi o oświecenie/wyzwolenie duchowe (moksa) lub ładniej joga oznacza “ujawnienie lub przypomnienie sobie, jaka jest nasza prawdziwa, oryginalna natura.”

🧘🏽‍♂️ Oświecenie można osiągnąć w konkretnym czasie idąc jedną z 4 ścieżek:
Jnana-marga – ścieżka wiedzy, gdzie człowiek realizuje się poprzez studiowanie i kontemplację tekstów duchowych.
Karma-marga – ścieżka akcji, gdzie człowiek realizuje się poprzez bezinteresowną pracę czy posługę innym.
Bhakti-marga – ścieżka emocji, gdzie człowiek realizuje się poprzez pobożność i miłość.
Raja yoga – ośmioramienna ścieżka, gdzie człowiek realizuje się poprzez podbój czy zapanowanie nad swoim umysłem i jest uznawana za najwyższy poziom praktyki jogi.

👸🏼 🤴🏼 Żeby osiągnąć Raja Yogę (królewską ścieżkę) musimy przejść po kolei następujące 8 kroków. (każdy z nich jest bardzo dokładnie opisany i pełen metafor, więc nie należy brać moich opisów dosłownie, bardziej jako wskazówki kierunku).

 Yama – ograniczenia potrzebne do prowadzenia etycznego życia:
✳️ Ahimsa: niestosowanie przemocy lub nie krzywdzenie wszystkich stworzeń, w tym nas samych. (tak można się bronić)
✳️ Satya: prawdomówność lub uczciwość w słowach i czynach.
✳️ Asteya: nie kradnij cudzej własności lub czasu.
✳️ Brahmacharya: czystość, którą można również interpretować jako powściągliwość seksualną lub wierność małżeńską.
✳️ Aparigraha: brak pożądania. Jest to praktyka polegająca na puszczaniu wszystkiego, co nie jest potrzebne, i posiadaniu tylko tego, co jest absolutnie konieczne.
 Niyama – obowiązki, niezbędne nawyki
✳️ Saucha: oczyszczenie, czystość i jasność umysłu, komunikacji i ciała fizycznego.
✳️ Santosha: zadowolenie i akceptacja świata, siebie i okoliczności dokładnie takimi, jakie są
✳️ Tapas: asceza lub intensywna samodyscyplina i siła woli, nawet przez dyskomfort.
✳️ Svadhyaha: badanie siebie i praktyka autorefleksji.
✳️ Ishvara Pranidhana: poddanie się i kontemplacja Boskiej lub Najwyższej Istoty.
 Asana – pozycje jogi
 Pranayama – techniki oddychania, kontrola prany (życiowej energii)
 Pratyahara – wycofanie zmysłów
 Dharana – Koncentracja
 Dhyana – Medytacja
 Samadhi – stan nadświadomości, oświecenie

Hatha joga (siła/determinacja) – jest postrzegana jako sposób czy narzędzie do osiągnięcia Raja jogi.

💪 Praktyka fizyczna oryginalnie miała jedynie “utrzymać ciało w zdrowiu, sile i zgodzie z naturą”.
Docelowo będziemy spędzać długie godziny w pozycji lotosu z prostym kręgosłupem (taka pozycja jest najlepsza jeśli chodzi otwarcie “kanałów energetycznych” … mam pewne podejrzenia o co w tym chodzi z fizycznego punktu widzenia) to wypadałoby jeszcze otworzyć biodra i wyprostować kręgosłup. To był oryginalnie cel czy punkt wyjścia jogowych asan.

Dopiero w 20 wieku pojawił się Krishnamacharya, który połączył Hatha jogę z gimnastyką, usuwając większość aspektów duchowych. Stworzył bardziej fizyczną praktykę, zwaną teraz Jogą, opartą na Asanach (pozycjach jogowych) i Pranajamie (pracy z oddechem), której różne formy widzimy w dzisiejszych czasach w kraju nad Wisłą.

O wadach i zaletach jogi w kolejnym poście 🙏

Ps. Jeśli z czymś się nie zgadzasz, albo masz jakieś pytania to komentuj w komentarzach lub na priv 

 

30 dni diety wegańskiej.

Obraz może zawierać: jedzenie🐷🐮🐔 Podsumowanie 30 dni diety Wegańskiej 🐔🐮🐷

Poza dietą wegańską próbowałem jeszcze innych diet eliminujących konkretne produkty, wegetariańskiej, paleo, bezglutenowej, abstynencji, bezcukrowej, bez produktów mlecznych, bezkofeinowej, liczenia kalorii, głodówki czy różnych form intermittent fasting.

W skrócie – wytrwałem. Sporo energii na początku zabrało mi czytanie wszystkich etykiet
(jaki produkt ma w sobie jajka, mleko). Gotowanie było fajną przygodą i nawet kupiłem po to piekarnik. Zajmowało to jednak masę czasu i gdyby nie gotowała mi moja dziewczyna Karolina to poddałbym się już drugiego dnia 😅 Po 30 dniach jednak brakowało mi mięsa (może gdybym robił to lepiej to by nie brakowało) i upewniłem się w tym że nie jestem fanem strączków (nigdy w życiu tyle nie miałem tylu problemów gastrycznych). Za to jajka i mleko zupełnie przestały mi smakować i jem teraz więcej warzyw i olejów. Ogólnie polecam, fajne wyzwanie/doświadczenie. Czy i komu polecam dietę wegańską i czy jest i dla kogo jest ona według mnie optymalna dowiecie się dalej 👨‍🎓

Ludzkie odżywiania to temat rzeka i nie wierzę, że da się go zaspokoić jednym “właściwym” rozwiązaniem, dla każdego w każdej sytuacji. Eliminowanie z życia spożywania konkretnych produktów, myślenia o czymś, ruchu w konkretny sposób to świetne narzędzie poznawcze. Poza przypadkami chorobowymi, nie uważam jednak żeby było optymalne na dłuższą metę dla rozwoju jednostki.

Pytanie dlaczego przechodzimy na daną dietę? Czy naszą motywacją jest zdobycie wiedzy poprzez poznanie siebie i ułożenie optymalnej diety do aktualnego stanu, czy może chcemy polepszenia jakichś wyników i zastosować metodę, która podziałała u innych, czy może przechodzimy na nią z powodów ideologicznych/etycznych? 🧐

Większość życia spędziłem, słuchając rad innych lub goniąc ideały i wychodząc z aroganckiego założenia, że ja albo inni wiedzą co jest dobre dla mnie czy dla otaczającej mnie rzeczywistości. Ostatnio trochę spokorniałem i zamiast wiedzieć i oceniać staram się wsłuchać w siebie.

Moje aktualne podejście:
➡️ Poczuj, na co masz ochotę.
➡️ Daj to sobie niezależnie od wszystkich teorii (ale z “głową na karku”).
➡️ Obserwuj konsekwencje i wyciągaj wnioski.

Patrzę na życie na zasadzie ilości, konsekwencji i zachowania balansu. Do kiedy dany ruch, myśl, pokarm i w jakiej ilości wspiera mnie w tym co chcę robić a od kiedy mnie ogranicza. Na przykład:
🍾Wypicie 0.5L wódki na weselu sprawia że z ławością się socjalizuję i poznaję wielu ludzi ale i ogranicza mi produktywność przez kolejne 2-3 dni.
🤸‍♂️Nie picie kończy się zanudzeniem kilku nieszczęśników moimi teoriami i społecznie słabą ucieczką o 22 pod jakimś dziwnym pretekstem ale i fajny trening dnia następnego.
🥂🧘‍♂️Wypicie 2 kieliszków sprawi, że trochę wyluzuję i pobawię przez co wstanę później niż zwykle ale zrobię jeszcze lekki trening.
🤷‍♂️Czy więc alkohol jest zły? Czy może przeginam z treningami? Poczucie konsekwencji swoich akcji na własnej skórze, w relacjach społecznych czy poprzez obserwację ludzi dokonujących danych wyborów, ułatwia naukę, nie tylko w teorii ale i poprzez ciało. Posiadając tą wiedzę zarówno w teorii jak i praktyce mogę wybrać w jaki sposób wcielę ją w życie.

Z weganizmem byłoby to równie proste, gdyby był on tylko dietą a dla większości jest bardziej ideologią stawiającą życie zwierząt ponad swoje “zachcianki” żywieniowe. Rozumiem to, bo żaden uznany za “zdrowego” umysłowo człowiek nie jest za tym żeby bez powodu zabijano cokolwiek.

Trafiamy więc do wielkiego dylematu dzisiejszych czasów, czyli próby połączenia “wolności” i “równości” w jeden byt. Czy narzucić sobie lub innym jakieś nowe zasady w imię “dobra” ogółu, czy pozwolić sobie lub innym na większą swobodę eksploracji nawet kosztem “dobra” ogółu? (Często kończy się to tym, że sami chcemy mieć prawo do wszystkiego a od innych wymagamy przestrzegania dobrych obyczajów) 😂
Narzucenie sobie (lub innym) jarzma, którego konsekwencji nie rozumiemy i nie czujemy kończy się buntem w nas samych. Danie sobie (lub innym) możliwości wyboru dowolnej ścieżki bez zwracania uwagi na konsekwencje (moralności), kończy się kłopotami z rzeczywistością. Wracamy więc do złotego środka bo nie ma tu jednej prostej odpowiedzi i każdy musi znaleźć swoją. Jeśli jesteś otwarty na zmianę poglądów to:
🤓Jeśli jesteś z tych którzy wiedzą co dobre, to załóż, że to co myślisz może nie być prawdą. Zauważ czy słuchasz po to żeby zabłysnąć inteligentną odpowiedzią czy po to żeby coś w swojej głowie zakwestionować.
😎Jeśli żyjesz tu i teraz skupiając się na poznaniu siebie, rozejrzyj się poza siebie. Zauważ że twoje akcje mają wpływ na innych. Weź odpowiedzialność za siebie w tej rzeczywistości i postaraj się najlepiej jak możesz przewidzieć konsekwencje swoich działań, nie tylko w kwestii twojego dobra ale i nie dobra innych.

Moja wiedza o świecie jest bardzo ograniczona. Pojęcie zła/dobra istnieje tylko przy świadomości czasu i konsekwencji danej akcji. W jakim więc czasie i dla kogo te konsekwencje mają być “dobre”? Szukanie odpowiedzi rzadko kiedy daje odpowiedzi, częściej zwiększa poziom abstrakcji przemyślenia.
Z mojej strony masz prawo do wszystkiego a ode mnie wymagaj dobrych obyczajów ❤️🙏

Ps. Jeśli masz jakieś przemyślenia w tym temacie, czy chcesz mi pomóc zobaczyć rzeczywistość taką jaka jest to z chęcią o tym usłyszę 😃

 

Morsowanie – jak zacząć?

🥶 Morsowanie … jak zacząć i czy warto?
W naszej kulturze większość ludzi ma spore doświadczenie w pracy z ciepłem. Gdy tylko robi się zimno zakładamy ciepłe buty, kurtki, czapki, rękawiczki, odkręcamy kaloryfery, popijamy ciepłą herbatę i zalewamy się godzinami ciepłą wodą pod prysznicem … dziwiąc się potem że z roku na rok nasze ciało coraz gorzej reaguje na zimno.

💪Zalety morsowania (które subiektywnie odczuwam na sobie samym i ludziach z którymi rozmawiam):
– lepsza praca systemu immunologicznego. Jestem przemęczony i przychodzi czas że czuję się podziębiony i normalnie, musiałbym zwolnić, odpocząć etc. Teraz czuję że moje ciało sobie z tym poradzi i budzę się następnego dnia w pełni sił. (podobno pomaga to też na alergię)
– poprawa krążenia/lepsze ukrwienie. Temat rzeka. Lepsze ukrwienie pomaga w regeneracji praktycznie każdej tkanki w naszym ciele. Dzięki temu może pomóc w problemach skórnych (bo skóra jest lepiej ukrwiona), w problemach stawach, po kontuzjach, czy przy bólach reumatycznych etc.

🧘‍♂️ Bardzo ważny wątek dla mnie personalnie to że morsowanie zmusza ciało do rozluźnienia. Jeśli jestem spięty w danym miejscu, to moja krew tam nie dopływa tak jakby mogła i ciężko mi jest to miejsce rozgrzać. Wchodząc do zimnej wody od razu czuję miejsca, które potem wychodzą mi na masażu i uczę się je rozluźniać.
Morsuję w takiej pozycji jak na zdjęciu, gdyż większość spięć w moim ciele (i pewnie nie tylko moim) gromadzi się w górze pleców, szyi i ramionach, dlatego polecam szczególnie je trzymać pod wodą. (docelowo chcę moczyć też dłonie i głowę)

👩‍🎓👨‍🎓Jak zacząć?
– Weź ze sobą ręcznik, czapkę, rękawiczki, karimatę (żeby położyć na niej rzeczy i wyjść na nią z wody żeby nie mieć piachu na stopach) termos z ciepłą herbatą.
– Zrób lekką rozgrzewkę (bez spocenia się) i/lub techniki oddechowe poprawiające ukrwienie np. Wim Hof/oddech smoka jeśli ktoś potrafi etc.
– Wejdź do wody na 2-3min.
– Wytrzyj się i rozruszać (bieganie). Strzepnij kończyny by krew doszła do palców stóp i dłoni, ubierz się i
zrób szybki spacer, gdyż siedzenie w samochodzie w bezruchu nie pomaga w ogrzaniu organizmu.
Jeśli jest taka możliwość to nie polecam bycia kierowcą, gdyż może Cię jeszcze przez jakiś czas telepać.

📩 Jeśli wolisz zacząć w grupie to pisz śmiało! Chodzę regularnie w soboty na jeziorko czerniakowskie. Członkowie Akademia W Gruncie Ruchu co niedzielę morsują w ramach zajęć “4 pory ruchu”, lub organizują wyjazdy “Cold Rest Medicine”.

foto Agnieszka Dawidowicz-Karaszewska

 

To stretch or not to stretch?

TO STRETCH OR NOT TO STRETCH

Ostatnie kilka miesięcy spędziłem próbując zrozumieć proces potocznie znany jako “rozciąganie”. Kilka książek, warsztatów ze specjalistami od baletu, gimnastyki, stretchingu, mobilności, fizjoterapeutami, masażystami i lekarzami później i mam wrażenie że w miarę ogarniam już ten temat (przeciwieństwie sporej części “specjalistów” z którymi miałem do czynienia).
Większość ludzi mówiąc o rozciąganiu mówi o “wydłużanie brzuśca mięśnia” a okazuje się że niewiele technik rozciągających się na tym skupia.

Zanim pójdziemy dalej odrobina teorii. Mięsień składa się z powięzi, która jest jego formą oraz z włókien mięśniowych, które tą formę wypełniają. Włókna mięśniowe bez formy to praktycznie responsywna ciecz a forma bez włókien to po prostu ścięgno. Włókno mięśniowe jest niesamowicie elastyczne i miękkie a to co sprawia że jest napięty to sygnał z układu nerwowego. Do przebudowy mięśni służy trening mięśni czyli trening siłowy, kropka.

Co więc robimy myśląc o rozciąganiu:

Tonizacja, czyli praca nad napięciem mięśniowym. Do zmniejszenia napięcia możemy użyć rolowania, masażu czy standardowych technik uważanych za “rozciągające” czyli pasywne rozciąganie, PIR (zwanego mylnie PNF), napinania antagonistów, czy dowolnej formy “relaksacji psychicznej” (sztywna głowa = sztywne ciało 😉) etc. Problem jest taki że praca nad tonizacją to tak naprawdę praca przyzwyczajania układu nerwowego do sygnału płynącego z rozciągniętego mięśnia a nie praca nad mięśniem. Są to fajne techniki które jeśli nie używane zbyt długo tworzą tzw. okienko terapeutyczne podczas którego agonista i antagonista lepiej się komunikują i mogą poprawić swoją pracę. Stosowana w nadmiarze osłabia responsywność układu nerwowego.

Wydłużanie powięzi czyli ścięgien, więzadeł, torebek stawowych, kości. Jeśli w trakcie rozciągania świadomie pracujemy na rozluźnionych mięśniach lub wprowadzamy się w zakres, gdzie mięsień nie ma już kontroli nad ruchem to całą siłę przejmą inne struktury. Utrzymując je w tym stanie i działając na nie siłą grawitacji czy poprzez niekontrolowany ruch niszczymy te struktury. Jeśli nie przegniemy (bo ścięgno dla przykładu rozciągnięte o więcej niż 4% maksimum ulega nieodwracalnym zmianom) i damy sobie odpowiedni czas na regenerację to przebudują się i tyle.

Przebudowa brzuśca mięśniowego. Napiszę to dla pewności jeszcze raz, “do przebudowy mięśni służy trening mięśni czyli trening siłowy”. Trzeba go jednak umiejętnie robić jeśli naszym celem jest pogłębienie zakresów. Do wyboru mamy skurcz:
Koncentryczny, na poprawę kontroli w aktywnym zakresie.
Izometryczny, na poprawę kontroli w wybranym zakresie i dopracowaniem pozycji ciała.
Ekscentryczny, na pobudzenie układu nerwowego i kontrolę w ruchu ekscentrycznym.
Ważnym wątkiem jest tu też tempo ruchu. Wykonując ruch szybki lub umiarkowany, korzystamy z siły aktywnej mięśnia i siły pasywnej powięzi/ścięgien. Jeśli więc chcemy przebudować mięsień to warto “rozładować sprężyny” powięziowe.

Tak naprawdę to wypadałoby się najpierw zastanowić DLACZEGO MAM NAPIĘTE/SZTYWNE MIĘŚNIE?

Mięśnie mogą być zbyt mało używane lub w używane ale nie pełnych zakresach. Wtedy tkanki powięziowe w są posklejane, zastane i nienawodnione bądź zniszczone. Jeśli więc moje ręce jedynie wiszą mi po bokach a ponad głowę sięgam raz do roku na święta, gdy muszę zdjąć bombki na choinkę z górnej półki to ciężko się dziwić że z roku na rok będzie to dla mnie trudniejsze.

Zamiast więc stosować specjalistyczne techniki, często wystarczy regularna praca w tym zakresie, która poprawi nam ślizg tkanek i nabuduje mięśnie.

Mięsień jest słaby proporcjonalnie do swojego antagonisty. Czyli jeśli cały czas noszę torbę na prawym barku, to lewa część mojego ciała spina się żeby prawy bark nie poleciał do dołu. Prawa napina się na tyle ile musi żeby zrównoważyć to napięcie. Po dłuższym czasie okaże się że moja lewa strona jest silniejsza i jest napięta w skurczeniu a prawa jest napięta w wydłużeniu i mamy dysbalans.

Zamiast pracy z tonizacją czy rozciąganiem przyczepów, rozwiązaniem jest wyrównanie siły do czego posłuży nam wzmocnienie słabszej strony (z braku technik na osłabienie mocniejszej) i zakres sam się poprawi.

Na czym więc powinien według mnie polegać dobry trening rozciągania?
Dla osób które nie ruszają się na co dzień, na wszechstronnym ruchu szczególnie w pełnym zakresie, który rozrusza ich ciało.
Dla osób z asymetriami (99% populacji) na znalezieniu słabych ogniw i pracy mającej na celu wyrównanie asymetrii.
Dla osób które trenują w miarę regularnie, na zrobieniu poprawnego treningu, ale o tym kiedy indziej 

W tym artykule nie poruszam pracy z bliznami, torebkami stawowymi, wszelkiej maści integracjami strukturalnymi czy stablizacją, planowania treningu “rozciągania”, pracy z psychiką, różnicami w rozciąganiu zależnymi od humoru, poziomu stresu, pracy z bólem etc. mimo że są szalenie ważne wątki.

Jeśli chcesz więcej takich artykułów to polajkuj stronę na Facebooku 

Sztuka obsługi penisa

“Sztuka obsługi penisa”, czyli przychodzi facet do seksuologa z penisem i mówi, to niech Pan z nim coś zrobi a ja poczekam na korytarzu.

Mężczyznę pod względem seksualności postrzega się jako automat, którego potrzeby ograniczają się do tego że albo chce, albo chce bardziej. Wynika to z tego, że w wieku 16-25 lat 80% mężczyzn wykazuje się tzw. automatyzmem seksualnym, czyli wzwodem na życzenie albo i bez. Głównym problemem jest tzw. syndrom kelnera, że zanim doniósł to rozlał czyli przedwczesny wytrysk (ten problem tyczy się też starszych mężczyzn po przerwie czy z nową partnerką). Po 25-30 roku życia, męska seksualność zaczyna się zmieniać. Libido maleje (choć nie jest to reguła) nabieramy doświadczenia i łatwiej jest donieść, ale potem okazuje się że wzwodu na zawołanie czy widok seksownej bielizny nie ma i trafiamy do seksuologa “problemami z erekcją”.
Faceci,przynajmniej za moich czasów, gadali o seksie jedynie w prześmiewczej formie lub na zasadzie przechwałek, mimo że tematy te frapują, czy chociaż ciekawią bardzo wielu mężczyzn a szczerej i otwartej rozmowy między nimi nie ma. Tu pojawia się rola teatru, czy mediów w dzisiejszych czasach, których zadaniem mogłoby być pokazanie człowiekowi, że nie jest odosobniony w swoich problemach, że inni ludzi mają podobnie i pokazać przykładowe rozwiązania wraz z konsekwencjami. Jak często wydaje nam się że jesteśmy dziwni, inni, wyjątkowi czy odosobnieni z jakimś problemem a gdy trochę poszperamy to okazuje się że masa ludzi ma podobnie i wiele już o tym zostało napisane i przebadane?
Potem dziwimy się że jak facet przychodzi do seksuologa to uważa, że po pierwsze jest problem a poza tym to na pewno w penisie a nie w nim. Takie podejście nie dotyczy tylko facetów. Wielu ludzi gdy napotyka problem, to zamiast zastanowić się nad jego przyczyną i zmienić coś jeśli jest to możliwe to zaniedbuje temat i doprowadza do momentu, gdy jest już bardzo źle a potem szuka na gwałt magicznej pigułki, która sprawi że wszystko wróci do normy.
Mimo zabawnego tytułu i przyjaznej formie wywiadu, ta książka to nie żart. Oferuje szczerą rozmowę dwójki facetów, seksuologa i dziennikarza na tematy z którymi do gabinetu trafiają współcześni mężczyźni.
Uświadamia że dobry seks jest powiązany z dobrym stanem psychiczno-fizycznym a jeśli chcesz zrobić coś dobrze to po nocy, na zjeździe, w stresie, po alkoholu może nie być na to najlepszy moment 
Masturbacja to normalna rzecz i że u młodych chłopców często występuje w ilościach hurtowych.
Kobiecie potrzebne jest zazwyczaj 10-20min żeby się rozluźnić, więc żeby nie pchać się na siłę.
Ostrzega od uzależnienia od pornografii ze względu na wypaczenie seksualności. (polecam #NOFAP challenge). Bo to są aktorzy i normalny seks tak nie wygląda a staranie się tego odgrywać … no masakra.
Średnia wielkość członka w Polsce to 12-15cm a kobieta jest unerwiona najbardziej przy wejściu, więc pchanie się jak najgłębiej daje kobiecie wrażenie porównywane do bycia kopanym w jaja.
Zachęca do używania antykoncepcji, bo to po prostu ważne.

Ogólnie polecam i mężczyznom i kobietom, nawet niekoniecznie książkę a otwartość na te tematy.

Każdy kiedyś zaczynał

Każdy gdzieś zaczynał… mimo że całe życie trenowałem to gdy w 2013 wróciłem do Polski z 3 letniej podróży po świecie z postanowieniem przekwalifikowania się z informatyka na trenera, to była pierwsza pozycja po którą sięgnąłem.

Cwaniaczkowaty styl twardziela z więzienia w jakim napisane są książki bardzo mnie nie wciągnął, ale w prosty i przystępny sposób i bez zagłębiania się w szczegóły książki poszerzyły moją wiedzę o treningu. Nie doprowadziły też do paraliżu spowodowanego nadmiarem informacji po którym zamiast zrobić trening siedzisz i rozkminiasz, co mogłoby się wydarzyć gdybym sięgnął po bardziej “ambitne” pozycje.
I tu jest taki paradoks, gdy mało wiesz na dany temat, to wydaje Ci się że jeszcze tylko trochę wiedzy Ci brakuje i już będziesz wiedział wszystko. Jeśli natomiast siedzisz w jakimś temacie kilka lat to wydaje Ci się że to co wiesz to kropla w morzu, bo zdajesz sobie sprawę z ogromu tego co przed Tobą.
Siedzieliśmy więc z Przemek Pietrzak u niego na squatcie, nieświadomi istnienia stożka rotatorów czy depresji łopatek i łoiliśmy pompki, brzuszki i podciągnięcia etc. Mało jedliśmy bo nie było kasy. Ja wtedy byłem wege i miałem jeszcze mało tkanki tłuszczowej po kilku miesiącach w Indiach … a czy to wystarczy? Pod względem wizualnym mam wrażenie że sylwetka na podryw w czasie wakacje była zadowalająca  (Nie mówię o nogach bo akurat ich trening kalisteniczny według mnie pozostawia sporo do życzenia  )
Polecam początkującym 🙏

Taśmy anatomiczne

Idąc do lekarza z bólem kolana jestem odsyłany na dokładniejsze badanie tego kolana (RTG, MRI etc.) zakładając że problem jest tam gdzie boli.
Idąc do kogoś kto zajmuje się pracę z powięzią z bólem kolana, jestem całościowo oglądany (często także w ruchu) by terapeuta mógł zrozumieć co w moim ciele działa nie tak, że powoduje ból w kolanie (szczególnie staw niżej bądź wyżej w tym przypadku stopa bądź miednica).

Pierwsza metoda działa jeśli jest to np. złamanie, rozcięcie, zerwanie etc. bo wiadomo co sprawia ból w tym konkretnym miejscu.
Druga metoda działa … praktycznie we wszystkim innym 🤷‍♂️ czyli bólu który nie wynika z punktowego urazu.

Teoria taśm anatomicznych zakłada nasza postawa nie jest utrzymywana na stabilnym szkielecie, gdzie każda krzywizna to trwała zmiana w tkance twardej, tylko na zasadzie napięć i przeciwnapięć tkanek miękkich tzw. Tensegracji. Jeśli mam napięte w wydłużeniu “zgarbione” plecy to jest spora szansa że będę miał w równym stopniu napiętą przykurczeniu klatkę etc. Nie znaczy to że po wielu latach w takiej pozycji nasz szkielet nie zaadaptuje się do takiej postawy lub że w niektórych przypadkach nasz szkielet nie może być rzeczywiście krzywy (jakbyśmy mięli choć jedną prostą kość w ciele 😉).

Autor książki dzieli ciało na 5 podstawowych taśm: Powierzchowną Przednią, Powierzchowną Tylną, Głęboką Przednią, dwie Boczne i dwie Spiralne. Taśmy te rozkładają między sobą sumę napięć w ciele i trzymają naszą sylwetkę w takim stanie w jakim ją mamy.

Teoria powięzi jest w tej chwili już standardem w pracy z ciałem:
Manualnej jak np. korekcja postawy, łagodzeniu bólu wywołanego przez nadmierne napięcie.
Ruchowej np. mobilność i pogłębianie zakresów, generowanie siły eksplozywnej czy efektywne wzorce ruchowe (co czasem idzie w kontrze z treningiem fitness gdzie chodzi o to żeby poruszać się jak najmniej efektywnie co szybko nas zmęczy dzięki czemu w krótkim czasie pozbędziemy się nadwyżki energii).

Zachęcam do zapoznania się z pracą na powięzi. Nie wiem tylko czy nie lepiej wybrać się jednak na jakiś kurs, gdyż książka ta nie jest łatwa do czytania. Napisana jest raczej do lekarzy czy fizjoterapeutów i wnika często bardzo głęboko w poszczególne tematy.

Co nas nie zabije?

Nasz organizm nie umie nie trenować, gdyż dostosowuje się nieustannie do otaczających nas warunków. Niezależnie czy trenujemy przez 8h dziennie czy siedzimy na krześle nasz organizm sprawia że staje się mistrzami w tym co robimy a nasze ciało dostosowuje się do tego tak by dana czynność przychodziła nam z jak największą łatwością. My możemy jedynie wybrać w czym to mistrzostwo osiągniemy.
W ludzkim ciele można trenować o wiele więcej niż tylko mięśnie.
– układ sercowo naczyniowy poprzez cardio
– kości poprzez dźwiganie ciężarów (zalecane kobietom po 40’ce bo statystycznie najszybciej tracą masę kostną)
– układ oddechowy, nurkowie czy praca z oddechem
– …
– układ odpornościowy … no i o tym właśnie jest ta książka.
(WSZYSTKO POWYŻEJ TO WNIOSKI I PRZEMYŚLENIA I NIE MA O TYM W TEJ KSIĄŻCE)
Praca nad odpornością metodą Wim’a Hof’a sprowadza się do pracy z zimnem (które jest przeciwzapalne) i pracy z oddechem/koncentracją.
Nikt do końca nie wiem dlaczego to działa, ale działa a autor tej metody jest chodzącym przykładem i umie się wyleczyć z choroby dużo szybciej niż zwykli ludzie (przebadane przez naukowców 🤓)
Podsumowując:
Chcesz zrobić więcej powtórzeń w ćwiczeniu, zadbaj o dotlenienie organizmu.
Chcesz być odporny na zimno i nie przeziębiać się, bierz zimne prysznice czy morsuj.
(Piszę to w lecie bo najłatwiej z tym zacząć jak jest ciepło 😂)
Metoda sama w sobie jest bardzo prosta i można znaleźć o niej wszystkie niezbędne informacje na YouTube. (Wim Hof method)
A Ty co trenujesz na co dzień? 🤔

 

Spark – rewolucyjne podejście do ćwiczeń i mózgu

Bardzo ważna dla mnie pozycja. Pomogła mi zredukować stres, pozbyć się migren i nauczyła wrzucać na luz w zupełnie przeciwny od medytacji sposób.
Rozróżnienie ciała od mózgu jest praktyczna głównie w anatomii nie w pracy nad sobą.
– Ciało wpływa na mózg poprzez wyrównywanie poziomu hormonów, transport substancji odżywczych, dostarczenie tlenu, oczyszczenie z produktów przemiany materii etc.
– Stan naszego mózgu i poziom hormonów czy nasza sylwetka ma bezpośredni wpływ na to co czujemy i myślimy (to samo w drugą stronę, kiedy mamy “psychicznie” zły dzień to nasza sylwetka to odzwierciedla)
– Za terapię można się więc brać od strony:
Umysłu – chodząc do psychologa
Mózgu – biorąc leki które zmieniają poziom hormonów
Ciała – poprzez ruch
– Ludzie mieli traumy i jakoś sobie z nimi radzili gdy nie było leków, psychologów czy nawet języka!
– W dzisiejszych czasach nasze ciało nie pomaga nam z naszą psychiką bo nie odreagowujemy/nie ruszamy się.
– Kiedyś stres spowodowany był jakimś zdarzeniem na którą człowiek zazwyczaj reagował “walką” albo “ucieczką” co uruchamiało ciało (jest jeszcze opcja zamarcia w bezruchu).
– Teraz gdy jesteśmy na stresującym spotkaniu na którym szef na nas krzyczy nie uciekamy ani nie atakujemy szefa tylko zaciskamy się i trwamy w stresie i bezruchu przez kolejne godziny czy dni i nasze ciało nie ma możliwości “odreagować”.
– Jak odreagować, wyczyścić głowę i wyrównać sobie poziom hormonów? Nic prostrzego, zapodaj sobie 15-20min cardio/HIIT nie schodząc poniżej 60% maksymalnego tętna po każdej stresującej sytuacji albo po prostu regularnie kilka razy w tygodniu.
Polecam!!! 🤩
Ps. Jeśli przeczytaliście ten post po takich 15-20min cardio to macie 20% większe szanse na zapamiętanie tego tekstu