Sztuka obsługi penisa

“Sztuka obsługi penisa”, czyli przychodzi facet do seksuologa z penisem i mówi, to niech Pan z nim coś zrobi a ja poczekam na korytarzu.

Mężczyznę pod względem seksualności postrzega się jako automat, którego potrzeby ograniczają się do tego że albo chce, albo chce bardziej. Wynika to z tego, że w wieku 16-25 lat 80% mężczyzn wykazuje się tzw. automatyzmem seksualnym, czyli wzwodem na życzenie albo i bez. Głównym problemem jest tzw. syndrom kelnera, że zanim doniósł to rozlał czyli przedwczesny wytrysk (ten problem tyczy się też starszych mężczyzn po przerwie czy z nową partnerką). Po 25-30 roku życia, męska seksualność zaczyna się zmieniać. Libido maleje (choć nie jest to reguła) nabieramy doświadczenia i łatwiej jest donieść, ale potem okazuje się że wzwodu na zawołanie czy widok seksownej bielizny nie ma i trafiamy do seksuologa “problemami z erekcją”.


Faceci,przynajmniej za moich czasów, gadali o seksie jedynie w prześmiewczej formie lub na zasadzie przechwałek, mimo że tematy te frapują, czy chociaż ciekawią bardzo wielu mężczyzn a szczerej i otwartej rozmowy między nimi nie ma. Tu pojawia się rola teatru, czy mediów w dzisiejszych czasach, których zadaniem mogłoby być pokazanie człowiekowi, że nie jest odosobniony w swoich problemach, że inni ludzi mają podobnie i pokazać przykładowe rozwiązania wraz z konsekwencjami. Jak często wydaje nam się że jesteśmy dziwni, inni, wyjątkowi czy odosobnieni z jakimś problemem a gdy trochę poszperamy to okazuje się że masa ludzi ma podobnie i wiele już o tym zostało napisane i przebadane?
Potem dziwimy się że jak facet przychodzi do seksuologa to uważa, że po pierwsze jest problem a poza tym to na pewno w penisie a nie w nim. Takie podejście nie dotyczy tylko facetów. Wielu ludzi gdy napotyka problem, to zamiast zastanowić się nad jego przyczyną i zmienić coś jeśli jest to możliwe to zaniedbuje temat i doprowadza do momentu, gdy jest już bardzo źle a potem szuka na gwałt magicznej pigułki, która sprawi że wszystko wróci do normy.
Mimo zabawnego tytułu i przyjaznej formie wywiadu, ta książka to nie żart. Oferuje szczerą rozmowę dwójki facetów, seksuologa i dziennikarza na tematy z którymi do gabinetu trafiają współcześni mężczyźni.
Uświadamia że dobry seks jest powiązany z dobrym stanem psychiczno-fizycznym a jeśli chcesz zrobić coś dobrze to po nocy, na zjeździe, w stresie, po alkoholu może nie być na to najlepszy moment 
Masturbacja to normalna rzecz i że u młodych chłopców często występuje w ilościach hurtowych.
Kobiecie potrzebne jest zazwyczaj 10-20min żeby się rozluźnić, więc żeby nie pchać się na siłę.
Ostrzega od uzależnienia od pornografii ze względu na wypaczenie seksualności. (polecam #NOFAP challenge). Bo to są aktorzy i normalny seks tak nie wygląda a staranie się tego odgrywać … no masakra.
Średnia wielkość członka w Polsce to 12-15cm a kobieta jest unerwiona najbardziej przy wejściu, więc pchanie się jak najgłębiej daje kobiecie wrażenie porównywane do bycia kopanym w jaja.
Zachęca do używania antykoncepcji, bo to po prostu ważne.

Ogólnie polecam i mężczyznom i kobietom, nawet niekoniecznie książkę a otwartość na te tematy.