Jeśli chcesz zorganizować warsztat:

AcroYogi lub Stania na rękach w studio Yogi.

Akrobatyki w szkole Tańca lub Pole Dance.

Gimnastyki w Box’ie.

Zajęć indywidualnych.

Napisz do mnie – michal.maciaszek@gmail.com

 

O mnie

Michal Maciaszek

foto Piotr Maciaszek

Michał Maciaszek – jest sportowcem, który nie rywalizuje, podróżnikiem, który wędruje też po ścieżkach wewnętrznych oraz trenerem, który uczy się od swoich uczniów.

Swoją przygodę z ruchem zaczął w wieku pięciu lat od Jiu-Jitsu z Zanshin Urszulą Zalewską-Dudek, by w wieku ośmiu lat dołączyć do sekcji Gimnastycznej CWKS Legia Andrzeja Wronki. Wiele lat wszechstronnie rozwijających treningów, prowadzonych przez pełnego ciepła trenera sprawiło, że resztę swojego życia postanowił związać z ruchem. W wieku lat czternastu dołączył do sekcji Woltyżerki Legii Warszawa. W latach licealnych swoją pasję do ruchu rozwijał ćwicząc Capoeirę, a także podczas licznych wyjazdów z Ruchem Rycerskim, związanych z walką bronią białą. Na dziewięciomiesięcznej wymianie młodzieżowej do USA, zorganizowanej przez klub Rotariański, zaznajomił się z lekkoatletyką, głównie skokiem o tyczce. Zaczął też swoją przygodę ze sportami siłowymi. W trakcie studiów informatycznych na warszawskiej PJWSTK doskonalił się w podnoszeniu ciężarów, wyścigach motocyklowych i skokach ze spadochronem. Podczas rocznej wymiany studenckiej w Japonii próbował tradycyjnego Karate oraz Kendo. Z Japonii wyruszył do Brazylii i tam powrócił do ćwiczenia Capoeiry. Po dwóch latach wrócił na uczelnię i do korzeni poprzez połączenie treningów akrobatycznych i trickowych na DKS Targówek i w WSMAT. Jego sprawność została doceniona przez Egurrola Dance Studio. Zaproponowano mu miejsce w grupie Jazz ONE, prowadzonej przez Pawła Michno, z którą zdobył srebrny medal na Mistrzostwach Polski. Po skończeniu studiów kupił bilet w jedną stronę do Azji skąd wrócił do kraju po trzech latach. Poza Azją podróżował wtedy też po bliskim Wschodzie i Australii, w każdym miejscu znajdując coś dla siebie. W Nepalu i Pakistanie zafascynował się wyprawami w Himalaje. W Chinach spędził kilka tygodni w świątyni Shaolin, ucząc się Kung Fu. W Indiach przez wiele miesięcy smakował Jogi i współorganizował międzynarodowe spotkania kuglarskie. W Tajlandii żył w Muay Thai Camp’ie, odwiedził szereg miejsc wspinaczkowych, nurkowych oraz przejechał ponad 2000 kilometrów rowerem z Phnom Penh w Kambodży do Vang Vieng w Laosi. Medytacja Vipassany, którą po raz pierwszy odbył w 2014 roku w Indiach, sprawiła, że jego wewnętrzny głód przygody niespodziewanie zmienił kierunek jego podróży. Jeszcze tego samego roku wrócił do kraju by rozpocząć nową fascynująca podróż wgłąb siebie i swoich fizycznych fascynacji. Z chęci poznania AcroYogi zapoczątkował regularne spotkania w małym mieszkaniu w Alei Niepodległości w Warszawie, gdzie entuzjaści tej aktywności nieformalnie spotykali się na zajęciach. Grupa szybko się rozrosła, co zmotywowało Michała do zdobycia odpowiednich kwalifikacji umożliwiających oficjalne prowadzenie zajęć AcroYogi.

Od maja 2015 roku jako pierwszy, pełnoprawny instruktor regularnie naucza, zarówno w kraju jak i za granicą, AcroYogi oraz stania na rękach. W międzyczasie zdobywał kolejne kwalifikacje trenera Body Buildingu by zacząć eksperymentować z treningiem kalistenicznym. Prowadząc też liczne zajęcia z Akrobatyki pod Pole Dance otworzył jedyną w Polsce męską grupę Acro Pole. W 2016 roku wrócił do korzeni i do nauczania Akrobatyki i Gimnastyki które modyfikuje tak by dopasować ją do potrzeb tancerzy czy CrossFit’u. W trosce nie tylko o osiągnięcia ale i ogólną sprawność i bezpieczeństwo swoich podopiecznych skończył też kurs FMS.

Na treningu charakteryzuje go spokój i świadomość, a na zajęciach zachęca uczniów by każdy dawał z siebie tyle ile może w danej chwili, nie ścigając się z nikim ani z niczym. „Droga ważniejsza jest niż cel”. Inspiracje do treningów bierze ze swoich licznych doświadczeń, nie koncentrując się sztywno na jednej technice. Do tego samego zachęca swoich uczniów. Namawia do szukania własnego sposobu ekspresji. „Nasze ciało jest z nami przez 24 godziny, 7 dni w tygodniu.” Fizyczność traktuje holistycznie. Dla niego nie jest ona czymś, co robimy 2-3 razy w tygodniu na treningu. „Żadna najnowsza dieta czy metoda treningowa nie powie co jest nam potrzebne lepiej niż nasze własne ciało. Musimy się tylko nauczyć go słuchać”.  Dlatego naucza innych słuchania siebie. Swoją rolę widzi bardziej jako kogoś, kto wykorzystując swoje doświadczenie i pomaga innym na ich niepowtarzalnej drodze.

– Jak więc zadbać o swoją fizyczność?

– Przede wszystkim odnaleźć w niej radość oraz znaleźć na nią czas. Przez czas mam na myśli skupienie się na tym co się dzieje z naszym ciałem w danym momencie, czyli np. jak stawiam kroki, jak oddycham i jak szybko bije nam serce gdy biegniemy … a nie analizowanie tego co było lub fantazjowanie o tym co będzie … Największą satysfakcję mam gdy widzę jak uczestnicy moich zajęć zaczynają się fizycznie rozwijać (nie mylić z rozrastać!). Zaczynają myśleć o tym jak śpią, ile śpią, jak jadą do pracy, jak siedzą, co jedzą, co trenują i jak spędzają czas wolny.